Wywiad - Sławomir Nieściur - rozmowa o wszystkim

22:44


Sławomir Nieściur zadebiutował w 9 września 2016 roku książką Wedle Zasług. Zapraszam do przeczytania wywiadu, w którym porozmawialiśmy o Zonie i nie tylko.

SN - Sławomir Nieściur
M- Mariusz

M - Witam cię Sławku, zacznę od prostego pytania. Dlaczego akurat Zona?

SN – Dzień dobry. Zona? Bo groźna, bo tajemnicza, bo niezbadana. Bo nikt nie wie, czemu jest, jaka jest. Ja natomiast uwielbiam eksplorować niezbadane światy. Im więcej w nich zagadek, tajemniczości, a nawet grozy, tym lepiej. Bo „Piknik na skraju drogi” - powieść, która obudziła we mnie niepohamowaną ciekawość, to niedające się nijak ugasić pragnienie poznawania świata. Powieść, która w pewnym sensie mnie ukształtowała.

M - Napisałeś, że lubisz eksplorować, zdarza ci się wyjechać i chodzić po opuszczonych twierdzach[w Polsce ich nie brakuje] czy miastach widmo ?

SN - Nie, nie, nie. To nie tak. Ja nie mam duszy eksploratora, w sensie włóczęgi po pustostanach. Bo jedyne co tam można znaleźć, to pustka i ślady po minionej chwale, a na mnie działa to cokolwiek depresyjnie. Poszukuję nieznanego, a tam tego nie znajdę.

M - Delikatnie zabiłeś moje kolejne pytanie, ale nieważne. Piknik na skraju drogi cię ukształtował - grzech przyznać, ale nie czytałem tej książki. Powiedz mi, książki z jakiego gatunku najbardziej?

SN- Podwójne pudło. Niespecjalnie przepadam za fantasy. Nie oznacza to jednak, że jej nie czytam, co to, to nie. Uwielbiam Świat Dysku Pratchetta, pasjami czytałem Howarda, szanuję Tolkiena, a i to jedynie ułamek tego, co w życiu przerobiłem, i czym się zachwyciłem. Ale… Nie lubię Nibylandii, uwiera mnie, gdy opowiadana historia nie ma żadnego, choćby śladowego zakotwiczenie w MOIM wszechświecie, nie jestem w stanie zaakceptować magii jako sposobu na wyjście z każdej opresji. Bo mnie kręci tylko MÓJ wszechświat. Mój, czyli ten, którego jestem fragmencikiem, i który tak bardzo chcę poznać. A kryminały? Są dla mnie zbyt przyziemne. Po prostu.

M - Na to pytanie nie musisz odpowiadać [dziwnie zabrzmiało]. Na końcu książki znajduje się twoja mini biografia i wynika w niej, że jesteś prawnikiem. Jakie jest uczucie, gdy czytasz kryminał i masz wykształcenie prawne?

SN- Może Cię to zdziwi, ale od kiedy sam zacząłem pisać, stałem się bardzo, ale to bardzo wyrozumiały /śmiech/ Poza tym, lubię małe wpadki autorów, potknięcia, wtedy czuję, że historię opowiada mi ktoś żywy,,z duszą, z całym tym ludzkim bagażem niedoskonałości, sama zaś opowieść nabiera barw i jakby ożywa, przestają być samą suchą i perfekcyjną formą.
Innymi słowy, e, gdy napotkam nieścisłość, głupotkę jakąś, uśmiecham się albo i nie, czasami westchnę... i czytam dalej. I jest dobrze.

M - Pytanie zarówno do Sławka Pisarza jak i Sławka Czytelnika - wolisz narracje pierwszoosobową czy trzecio ?

SN - Pisać wolę w trzecioosobowej. Przynajmniej na dzień dzisiejszy. Pomimo, iż jest trudniejsza, to pozwala mi zrealizować moje aktualne założenie narracyjne, a mianowicie trzymania się z dala od głów bohaterów i trzymanie się na od nich na dystans. Mówiąc po ludzku, wrzuciłem chłopaków do Zony i pozwoliłem im działać po swojemu. Sam zaś biegam z kamerą wokół nich, razem z nimi, czasami za nimi, i filmuję. I niech się dzieje, co chce.
Jeśli chodzi o czytanie, to zasadniczo jest mi wszystko jedno. Pierwszo-, czy trzecio osobowa, to nie ma znaczenia. Liczy się tylko opowieść.

M - odpowiedziałeś tak jak chciałem .
Jak wygląda w twoim przypadku proces tworzenia ?
Piszesz plan zdarzeń, wyznaczasz 4 główne punkty, które na pewno muszą się wydarzyć czy raczej lecisz ,,na żywioł" ?

SN- Żywioł, absolutny i totalny. Tak jak wspomniałem wcześniej, ustawiam figurki na planszy i patrzę, co się wydarzy. Nie znam zakończenia i nie chcę go poznać. Gdybym je wcześniej wymyślił, nie dokończyłbym pisać. Straciłbym po prostu zainteresowanie. To samo dotyczy planu, konspektu, generalnie wszystkiego, co sam sobie z wyprzedzeniem opowiem. Jako że niejednokrotnie piszę scenami, katorgą później jest dla mnie jest łączenie scenek w całość, owo słynne dopisywanie środka - nudzę się wtedy niemiłosiernie, piszę na siłę, z niechęcią wręcz, bo przecież wiem, co będzie dalej.

M - Jak duża była ingerencja redaktora w treść Wedle zasług ?

SN - Nie aż tak duża, jak się obawiałem. Konstrukcja, fabuła, cały podstawowy budulec pozostał nienaruszony, niemniej uwag troszkę było.

M - Póki jesteśmy przy pisaniu [jeszcze dwa pytania i cię nie męczę]. Pisanie to talent czy umiejętność ?

SN - Moim zdaniem, talent. Tego nie można się nauczyć. Owszem, można szlifować, doskonalić, ale najpierw trzeba mieć w sobie to coś.

M - Do poziomu średnio ogarniętego licealisty każdy może dojść. Kiedy najlepiej ci się pisze ? Musi być odpowiedni klimat czy raczej - mam czas to pisze ?

SN - W moim przypadku muszą zaistnieć jednocześnie trzy czynniki. Miejsce, czyli biurko, przy którym piszę; czas, w sensie, że wszystko inne mam na daną chwilę odhaczone oraz chęć. Jeżeli nie mam ochoty pisać, to choćbym siedział i pół dnia przed monitorem, nie napiszę ani jednego zdania, a nawet jeżeli napiszę, to następnym razem i tak je wykasuję, bo wydaje mi się mdłe i nijakie.

M - Możesz coś zdradzić odnośnie ,,Ostatniego gryzą psy" ? Czego możemy się spodziewać ?

SN - Jest kontynuacją Wedle Zasług, ale kontynuacją specyficzną, tzw. śródquelem. Wydarzenia w niej opisane dzieją się w „międzyczasie”, wypełniając nieco lukę chronologiczną z części pierwszej. Zapewne pamiętasz z Wedle Zasług polowanie na wilki, wyprawę Mietkina i spółki do Jantaru oraz ucieczkę myśliwych ze Strefy, w stronę zdawałoby się bezpiecznego Gubina?
"Ostatniego gryzą psy" jest kontynuacją tychże wątków. Jest również moim prywatnym hołdem dla samosiołów, tych samotnych, starszych ludzi, którzy postanowili dożyć w Strefie swoich dni. Napisałem ją po trosze z potrzeby serca.

M- Sławku przedłużę odrobinę wywiad i już na koniec lekkie pytanie. Czyje książki wolisz; Krzyśka Haladyna czy Michała Gołkowskiego ?

SN - Myślę, że Krzysiek się nie obrazi, jeżeli powiem, że Michała /śmiech/ „Ołowiany świt” pomimo tego, iż Autor konsekwentnie twierdzi, jakoby była to jego jego najsłabsza książka, dla mnie nieustająco pozostaje najlepszą książką w uniwersum Stalkera.

M- Pytanie czysto osobiste, jak wspominasz konwent cytadela ? Mieszkam w Modlinie Twierdza i ciekawi mnie czy mój region cię zainteresował.

SN – Wspominam bardzo, ale to bardzo ciepło. To był chyba najfajniejszy konwent, w jakim kiedykolwiek miałem okazję uczestniczyć. Sam miejscówka miała w sobie niesamowity klimat, a i ludzie, których tam spotkałem, jeszcze to moje zauroczenie podkręcili. Podobało mi się tam bardzo,
powiem więcej, z utęsknieniem czekam na kolejną edycję Cytadeli. Poważnie mówię.

M -Jestem wiernym fanem Krzyśka, zresztą znasz moje podium 1.Haladyn 2.Nieściur 3.Gołkowski Dziękuję ci za ten wywiad i polecam się na przyszłość. Napisałbyś krótkie pozdrowienie dla czytelników?

SN – Kochani, dobrej Wam Zony!
____________________________________
Zdjęcie pożyczone z fanpage autora.

You Might Also Like

0 komentarze

Like us on Facebook

https://www.facebook.com/Książki-na-Wieczór-409462195925797/

Flickr Images

Subscribe