[Recenzja] Raymond Chandler - Kłopoty to moja specjalność

20:06

Wciąż i wciąż powstają nowe powieści kryminalne, w których, jak to bywa z takimi książkami główny bohater twardo i dedukcyjnie analizuje fakty, łączy je i powstaje zbrodnia niemal doskonała. Większość tych nowych powieści wciąż opiera się o schemat typowego bohatera-detektywa. A może warto by cofnąć się o 60 lat wstecz i poszperać w dawnych dziełach czegoś godnego uwagi, co będzie inne od dzisiejszego schematu?
Tym czymś może być zbiór opowiadań Raymonda Chandlera. Zapraszam do przeczytania recenzji.


Kłopoty to moja specjalność to zbiór pięciu opowiadań o detektywie Philipie Marlowe. Jest to bohater twardy, bezuczuciowy i bez skrupułów, nie bojący się wyzwań, a mimo to jest w nim coś, co sprawia, że nie zawsze łatwo jest się z nim rozstać.

Opowiadania zostały napisane przeszło 70 lat temu, więc pozycja ucieszy każdego, kto lubi kryminały w powojennym świecie. Książka pozostaje pewnego rodzaju pamiętnikiem z tamtych czasów - można się dowiedzieć z niej o sposobach prowadzenia śledztw w tamtych czasach, a i o życiu codziennym.

Wisienką powieści jest bohater detektyw, którego cechą charakterystyczną jest wcielanie się w rolę przestępcy, odgrywanie teatrzyków tylko po to, by mieć bezpośrednie dowody, albo by osobiście skonfrontować fakty ze zbrodniarzami, mafią i oszustami.

Opowiadania zawierają mnóstwo napiętych scen, dzięki którym akcja nabiera tempa, jednak od Chandlera nie można wymagać jakiegoś niesamowitego kunsztu pisarskiego. Akcja jest prosta, ale zrozumiała.

Recenzja wypadła dość skromnie, ponieważ z opowiadań nie można wyciągnąć zbyt wiele.
Jeśli ktoś się interesuje wszelaką formą kryminalistyki, to oczywiście, niech bierze ten zbiorek w ręce i czyta.
Wystawiam 6/10.

You Might Also Like

0 komentarze

Like us on Facebook

https://www.facebook.com/Książki-na-Wieczór-409462195925797/

Flickr Images

Subscribe