[Recenzja] Max Czornyj - Grzech

18:17


Jak zacząć to z przytupem. Na polskim rynku ostatnio pojawiło się wielu świetnych pisarzy. Autorzy próbują zdobyć czytelnika na wszelkie możliwe sposoby, od błyskotliwych postaci przez wartką akcję kończąc na rekomendacjach od liderów tego gatunku. W pewnym momencie w moje ręce wpadła książka pewnego Maxa, Maxa Czornyja. Kryminał z wątkiem religijnym w tle, jak się sprawdził? Zapraszam do przeczytania recenzji.

Gdy w Lublinie zostaje porwana kobieta, jeszcze nikt nie spodziewa się, że to początek czegoś znacznie większego. Oprawca wysyła tekst z pogróżkami, a z czasem dochodzi do makabrycznych i mrożących krew w żyłach morderstw. Ciała ofiar są zbeszczeszczane do granic możliwości. Sprawę dostaje doświadczony śledczy -komisarz Eryk Deryło wraz z zespołem policjantów. Po czasie do śledztwa dołącza również profiler
Morderca non stop wydaje się być krok przed Policją, lista ofiar rośnie, a na miasto spada strach, czy śledczemu uda się powstrzymać spiralę śmierci?

Pierwsze za co muszę pochwalić autora, to podejście do śledczych. Nie mamy tutaj doczynienia z herosami w ludzkiej skórze, którzy balansują na ostrzu noża unikając śmierci, zwolnienia z pracy i długotrwałej odsiadki. Nasi bohaterowie są stworzeni z krwi i kości, zwykli policjanci, którzy dostali sprawę. Eryk Deryło uchodzi za impulsywnego genialnego śledczego, który od kilku lat powinien być na emeryturze. Otaczający go policjanci mają mocno zarysowane profile niemal od razu możemy ich polubić i się z nimi utożsamić.

Autorowi w recenzjach zarzuca się, że książka jest antykatolicka. W pełni tego nie rozumiem, ten wątek został poruszony, ale omija tematy kontrowersyjne. Co prawda pada tutaj kilka słów, które mogą urazić osoby wierzące, jednak nie powinno to przeszkadzać w odbiorze książki.

Wątek zbrodni został stworzony dobrze, ale nie idealnie. Autor wykreował mocną postać zbrodniarza, który użyje wszelkich metod, by zadać swoim ofiarom jak największy ból. Sam morderca ma swoją wizję, chce przekazać coś nie tylko śledczym, ale i czytelnikowi. Przestępca jest cały o krok przed nami, sami wiemy tyle co śledczy, a z każdą przeczytaną stroną chcemy dopaść go jeszcze bardziej. Powieść niewątpliwie mrozi krew w żyłach, sceny morderstw są opisane z chirurgiczną precyzją i ogranicza je tylko nasza wyobraźnia.

Sama fabuła przypomina pełnometrażowy dobry film. Rozsiądźmy się wygodnie w fotelu z naszą ulubioną kawą, dajmy zmysłom działać i zacznijmy czytać, odprężmy się - ale tylko na chwilę - bo morderca może być za naszymi plecami. Naprawdę niewielu twórcom się to udaje, ale Max Czornyj wszystko dobrze sobie zaplanował. Nie ma tu miejsca na dziury fabularne czy zagubione wątki. Końcówka powieści wszystko dobrze wyjaśnia, a przeplatające się wątki tworzą jeden mocny sznur fabuły.
Jeden z najlepszych kryminałów jakie miałem okazję czytać. Tutaj wszystko jest autentyczne, morderca, miasto, sprawa. Brniemy we mgle szukając kolejnych poszlak, które doprowadzą śledztwo do końca. Co jakiś czas odnajdujemy przebłyski nadziei, ale są one złudne. W każdej chwili czujemy oddech sadysty na plecach.

Autor wywiera wrażenie na czytelniku, ten nie wie czego może się spodziewać. Nawet najwięksi weterani kryminałów powinni być zaskoczeni.

Jeśli chodzi o sam debiut. W pewnym momencie książki ciężko mi było w to uwierzyć, że autor już na początku serwuje nas tak rasowym gatunkowo kryminałem. W pewnym momencie aż wpisywałem w google nazwisko ,,Czornyj" szukając wcześniejszych opowiadań, czy publikacji. Morderca siedzi nam na plecach, czai się za każdym rogiem i tylko patrzy kiedy w nas niespodziewanie uderzyć.

Dawno nie czytałem tak dobrej i wciągającej powieści. Dostałem tutaj to , czego najbardziej oczekiw
ałem - śledczego z prawdziwego zdarzenia, który nie przechodzi przez alkoholizm, rozpad związku i inne przygody rodem z ,,trudnych spraw". Mordercę, który na swój sposób jest unikatowy. Oraz ,,żyjący świat”. W tej powieści wszystko żyje własnym życiem i to od nas zależy czy w nie wejdziemy i przeczytamy o sadyście z Lublina czy pominiemy.

Tak naprawdę wszystko mogłoby się wydarzyć bez naszego udziału. Ten świat żyje i to czujemy. Jesteśmy tylko drobnym obserwatorem poczynań Komisarza Deryły, nie jego światkiem czy jednym z bohaterów. I to jest piękne.

Jedyną wadą jest nadchodzący tom. Proszę nie zrozumieć mnie źle, ale robienie kolejnego cyklu, gdzie mordercę będziemy tropić przez dwa czy trzy tomu nie jest dobre. Przeczytaliśmy, zżyliśmy się z bohaterami i na tym powinnien być koniec. Rozumiem panujący obecnie trend i nakręcanie spirali ciekawości u czytelnika, ale po cyklu Mroza z komisarzem Wiktorem Forstem... Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść. Rozumiem jeszcze, gdyby śledczy dostał inną sprawę. Wedle moich przewidywań czeka nas powrót do korzeni typowego śledczego – alkohol, problemy osobiste czy rozpad małżeństwa.

Podsumowanie.

Max Czornyj stworzył jedną z lepszych książek tego gatunku jaką miałem okazję czytać. Unikatowa, zaskakująca z dobrze wykreowanymi postaciami. Nic tylko czytać.
Idealna na zimne jesienne wieczory.

Jedna z najlepszych powieści debiutanckich jakie miałem okazję czytać.
Moja ocena to 5,5/6

_____________________________________________________________
źródło okładki:
https://www.google.pl/imgres?imgurl=https://image.ceneostatic.pl/data/products/56059220/f-grzech.jpg&imgrefurl=https://www.ceneo.pl/56059220&h=224&w=147&tbnid=LUpDj_GC0rFM9M:&q=max+czornyj+grzech&tbnh=160&tbnw=105&usg=AI4_-kR4ckOYc7kHiDMbgaPe41FmsaL3eA&vet=12ahUKEwjn6ork7tHeAhUmOsAKHSCtCBsQ_B0wD3oECAYQEQ..i&docid=dsNu6Uo6guzR_M&itg=1&sa=X&ved=2ahUKEwjn6ork7tHeAhUmOsAKHSCtCBsQ_B0wD3oECAYQEQ


You Might Also Like

0 komentarze

Like us on Facebook

https://www.facebook.com/Książki-na-Wieczór-409462195925797/

Flickr Images

Subscribe